Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2019

Potrawy Stefci. Tosty bez sera

Dziś bez zdjęcia - pomimo, że Stefcia, odkąd je wymyśliła, często przygotowuje te tosty, jakoś do tej pory nie udało nam się zrobić im zdjęcia ;) Oddaję, więc "głos" swojej najstarszej latorośli :)

Znowu bez sera! Jeśli chcecie wegańskie, to zamiast masła użyjcie olej kokosowy. Możesz, zamiast płatków drożdżowych, dodać ser. U mnie przypieka się dopóki nie jest z dwóch stron przypieczone. Najlepszy sposób: Gdy już jest z dwóch stron przypieczone, przejedź widelcem/nożem po toście - jeśli "chrzęszczy", to oznacza że za chwilę możesz zdjąć ;)

Składniki:
  • Cztery kawałki chleba,
  • Masło,
  • Ok. cztery łyżki płatków drożdżowych
  • Ok. cztery łyżki czosnku niedźwiedziego

Przygotuj:
  1. Patelnię,
  2. Widelec,
  3. Łyżkę,
  4. Talerze

Wykonaj:
  1. Na patelnię nałóż kromki,
  2. Podpiekaj na średniej temperaturze, co jakiś czas obracając palcami/widelcem
  3. Gdy któryś z tostów będzie (Dla ciebie DOBRZE) przypieczone, to od razu zdejmij tosta z patelni.
  4. Teraz szybko posmaruj masłem.
  5. Gdy masło już będzie podtopione(jeśli nie, to połóż na patelnię, masłem do góry) posyp ok. łyżką płatków drożdżowych i czosnku niedźwiedziego.
  6. Gdy już trochę ostygnie, Podać i od razu zjeść.


PS. Można pokruszyć na tosta sprasowane glony nori ;)

czwartek, 3 marca 2016

Eksperyment chlebowy (orkiszowo-gryczany)

Niedawno przygotowałam dla nas eksperymentalny chleb z samej gryki (przepis znalazłam tutaj). Wymagał trochę cierpliwości - gryka musiała leżakować i kiełkować... Zainspirowało mnie to do kilku eksperymentów z gryką. Postanowiłam do naszego codziennego chleba dodać namoczoną przez noc (i jeszcze kilka godzin) grykę oraz do jednego bochenka dodatkowo orzechy i daktyle. Chleb wyszedł wspaniały :) Szczególnie ten w wersji z orzechami i daktylami...

Składniki (na 3 bochenki, forma keksowa):
  • aktywny zakwas żytni, ok 1 szklanki
  • 9 szkl mąki razowej orkiszowej
  • 3 filiżanki niepalonej gryki
  • 6 szkl wody przegotowanej i ostudzonej
  • 2 łyżki soli morskiej lub himalajskiej (drobnej)
  • dodatki: garść orzechów włoskich, garść daktyli suszonych (niesiarkowanych)
Dzień przed pieczeniem aktywuję zakwas - wyciągam go z lodówki, dodaję 3-4 łyżki mąki i mniej więcej tyle samo wody. Mieszam i odstawiam do rana. Grykę zalewam 2 szklankami wody i odstawiam.

Następnego dnia rano zakwas przekładam do dużej miski, dodaję 4 szklanki przesianej mąki orkiszowej razowej oraz 2 szklanki wody. Mieszam i odstawiam pod przykryciem (przykrywam miskę lnianą ściereczką) na 3 godziny.

Po tym czasie ponownie dodaję 4 szklanki mąki i 2 szklanki wody. Mieszam i znów odstawiam pod przykryciem na 3 godziny.

Następnie miksuję w blenderze kielichowym grykę wraz z wodą, w której się moczyła i z dodatkiem soli. Powstałą masę dodaję do ciasta wraz z ostatnią szklanką mąki. Mieszam dokładnie i ... odstawiam na 3 godziny :)

Formy keksowe natłuszczam i obsypuję mąką lub sezamem. Wypełniam przygotowanym ciastem chlebowym. Do jednej porcji ciasta dodaję posiekane daktyle i orzechy. Foremki odstawiam do wyrośnięcia na ok. 3 godziny. Po tym czasie piekę w piekarniku nagrzanym do 250 stopni przez 15 minut; następnie zmniejszam temperaturę do 200 stopni (na kolejne 15 minut), po czym zmniejszam temperaturę do 150 stopni i piekę chleb jeszcze przez 30 minut. Po wyjęciu z foremek studzę na kratce. Kroję po całkowitym wystudzeniu.

piątek, 8 maja 2015

Bułkowy chleb orkiszowy

Czasami, gdy skończy nam się chleb na zakwasie i nie zdążę upiec nowego przygotowuję szybki chlebek maślano-orkiszowy, na drożdżach. Przypomina on w smaku bardziej bułkę niż tradycyjny chleb i bardziej się kruszy (ze względu na użycie drożdży). Jest za to szybki w przygotowaniu, pełnoziarnisty (używam mąki razowej orkiszowej, ostatnio typu 1850), nieco słodkawy i bardzo smaczny. Przekonajcie się sami!

Składniki (na 1 bochenek, forma keksowa):
  • 3 szkl mąki orkiszowej razowej (używam typu 1850), przesanej przez sito
  • ok. 20g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru nierafinowanego
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej
  • 1.5-2 szkl wody przegotowanej (ostudzonej)
  • ok. 100g miękkiego masła
Drożdże umieszczam w naczyniu, dodaję cukier oraz trochę wody; mieszam by drożdże i cukier się rozpuściły. Dodaję kilka łyżek mąki (tak, by powstał zaczyn o konsystencji gęstej śmietany). Odstawiam do wyrośnięcia, na ok. 20 minut.

Pozostałą mąkę mieszam z solą, następnie dodaję wyrośnięte drożdże oraz wodę. Zagniatam elastyczne ciasto, do którego wgniatam partiami miękkie masło. Ciasto odstawiam na ok. 1h do wyrośnięcia. Po tym czasie odgazowuję i formuję chlebek, który umieszczam w wysmarowanej i wysypanej mąką foremce keksowej. Wstawiam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok 40 minut.

Po wyjęciu studzę na kratce. Kroję po ostygnięciu (zwykle następnego dnia).

środa, 5 listopada 2014

Pełnoziarnisty chleb 5 ziaren. Żytnio-jęczmienno-gryczano-owsiano-amarantusowy

Wspaniały chleb z 5 rodzajów mąki, z dodatkiem siemienia lnianego i niełuszczonego sezamu. Siemię lniane i sezam należy namoczyć (minimum 3 godziny) przed dodaniem do ciasta chlebowego. Przyjemne urozmaicenie chlebowej codzienności ;) A wkrótce post na temat mąki, której używam do pieczenia chleba...

Składniki (na 3 bochenki):
  • 1-2 szkl aktywnego zakwasu żytniego
  • 4 szkl mąki żytniej razowej (typ 2000)
  • 2 szkl mąki jęczmiennej razowej
  • 2 szkl mąki gryczanej razowej
  • 2 szkl mąki owsianej razowej
  • 2 szkl mąki amarantusowej
  • 150ml siemienia lnianego
  • 100ml sezamu niełuszczonego
  • 6 szkl wody, przegotowanej ostudzonej
  • 1 łyżka soli morskiej
Aktywowanie zakwasu: zakwas wyciągam z lodówki wieczorem w dzień poprzedzający pieczenie chleba, dodaję mąkę żytnią i tyle wody, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Odstawiam na noc w ciepłe miejsce (zimą przy kaloryferze, latem - po prostu na blacie).

Następnego dnia rano przelewam do miski ok 1-2 szklanek zakwasu (zostawiam trochę na dnie słoika, w którym zakwas ponownie trafi do lodówki do następnego pieczenia), dodaję 4 szklanki przesianej mąki żytniej oraz 2 szklanki przegotowanej i ostudzonej wody. Mieszam. Odstawiam w ciepłe miejsce na 3-4 godziny. (Teraz jest też dobry czas na zalanie 1 szklanką wody siemienia lnianego i sezamu. Jeśli o tym zapomnę, ziarenka zalewam przy kolejnym dodawaniu mąki.)

Do pozostawionego zakwasu w słoiku dodaję trochę mąki żytniej i wody. Po ok.3-4 godzinach umieszczam go w lodówce, gdzie czeka do następnego pieczenia (7-10 dni).

Do żytniego zaczynu dodaję po 2 szklanki mąki jęczmiennej i gryczanej oraz 2 szklanki wody. Mieszam i odstawiam w ciepłe miejsce na 3 godziny. (Jeśli wcześniej nie zalałam siemienia i sezamu robię to teraz.)

Po mniej więcej 3 godzinach dodaję ostatnią porcję mąki - tym razem po 2 szklanki mąki owsianej i amarantusowej oraz 1 szklankę wody (drugą zalałam wcześniej sezam i siemię), namoczone siemię z sezamem i sól. Mieszam, a następnie wyrabiam kilka minut. Odstawiam na kolejne 3 godziny w ciepłe miejsce.

3 formy keksowe smaruję olejem i wysypuję mąką. Przekładam do nich ciasto chlebowe. Wyrównuję powierzchnię, którą następnie smaruję olejem; przykrywam lnianą ściereczką i... odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia :)
Wyrastanie, w zależności od temperatury, trwa 2-4 godzin (zwykle wystarczają 3 godziny; latem, gdy temperatura jest wysoka chleb wyrasta i w 2 godziny)

Nagrzewam piekarnik do maksymalnej temperatury (250 stopni), wstawiam chleby. Po 15 minutach zmniejszam temperaturę na 200 stopni. Po kolejnych 15 minutach - na 150. W tej temperaturze chleby piekę przez 30 minut. Następnie wyciągam je z foremek i wstawiam ponownie do piekarnika na 10-15 minut. Po wyjęciu z piekarnika studzę na kratce. Kroję następnego poranka.

środa, 8 października 2014

Chleb razowy orkiszowy. Dwie wersje.

Chleb razowy orkiszowo-żytni z dodatkiem cebuli i ziół

Chleb razowy orkiszowo-żytni z dodatkiem kakao, śliwek i orzechów włoskich

Nadal raz w tygodniu piekę chleb. Od jakiegoś czasu używam do tego mąki razowej orkiszowej. Zawsze jednak wykorzystuję żytni zakwas; zaczyn też przygotowuję z mąki żytniej razowej, dzięki temu nasz chleb jest w 1/3 żytni, a w 2/3 orkiszowy. Chleb powstaje w procesie podobnym do opisanego w tym poście, za drugim i trzecim (ostatnim) razem dodaję mąki orkiszowej. Przestałam też dodawać do chleba substancji słodzących. Ostatnio poszukiwaliśmy jakichś dodatków, by nieco urozmaicić nasz wypiek. Już jakiś czas temu (tutaj) prezentowałam chleb cebulowy. Tym razem nieco go udoskonaliłam ;) 

Chleb cebulowy (dodatki):
  • 1 duża cebula, posiekana drobno
  • 1 łyżka masła sklarowanego
  • 1 łyżka suszonej cebuli
  • 1 łyżka przyprawy "czubryca"
Cebulę smażę na sklarowanym maśle, aż będzie lekko brązowa. Po ostudzeniu dodaję do 1/3 ciasta (przygotowuję zawsze 3 bochenki) wraz z suszoną cebulą i czubrycą. Mieszam, a następnie przekładam do formy keksowej wysmarowanej olejem i wysypanej mąką. Piekę jak zwykle w opadającej temperaturze (szczegóły tutaj). Kroję po ostudzeniu.

Chleb kakaowo-śliwkowo-orzechowy (dodatki):
  • 1 kopiasta łyżka kakao (najlepiej ekologicznego)
  • 8-10 suszonych śliwek, pokrojonych w ćwiartki
  • 1/2 szkl wyłuskanych orzechów włoskich, połamanych na mniejsze kawałki (można je lekko podprażyć)
  • 1 łyżka miodu /syropu klonowego /syropu z agawy /cukru nierafinowanego
Wszystkie składniki dodaję do porcji chleba. Mieszam i przekładam do formy keksowej. Piekę w temperaturze opadającej. Kroję po ostudzeniu.

niedziela, 23 marca 2014

Kotleciki marchewkowo-serowe

Mam w domu dużo marchewki ekologicznej. Poszukiwałam jakiegoś niecodziennego przepisu wykorzystującego marchew. Natrafiłam na kotleciki marchewkowe, które postanowiłam zrobić. Oczywiście nie obeszło się bez modyfikacji: marchew ugotowałam na parze; zamiast bułki namoczonej w mleku użyłam razowego chleba, który namoczyłam w bulionie warzywnym (opcja z mlekiem wydawała mi się zbyt słodka); marchew i bułkę zmiksowałam malakserem, ponieważ nie mam maszynki do mielenie, przez co kotleciki uzyskały nieco inną konsystencję niż w oryginalnym przepisie. Mojej nielubiącej ugotowanej marchewki córeczce, niestety nie posmakowały, ale pozostali członkowie rodziny zajadali się ze smakiem :)

Składniki:
  • ok. 1kg marchwi, ugotowanej na parze
  • 2 małe cebule, drobno posiekane i zeszklone na 1 łyżce masła sklarowanego
  • 3 kromki chleba razowego
  • ok. 3/4l bulionu warzywnego (użyłam z kostki eko)
  • garść startego sera żółtego (użyłam owczego)
  • 2 łyżki kolendry suszonej
  • 1 łyżka koperku /pietruszki zielonej
  • 1 jajko
  • 1 kopiasta łyżka mąki razowej orkiszowej
  • przyprawy: sól morska, pieprz ziołowy
  • buła tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia (użyłam z pestek winogron) lub masło sklarowane
Chleb namoczyłam w bulionie; odsączyłam i zmiksowałam na gładko w malakserze, przełożyłam do większej miski.

Marchew zmiksowałam w malakserze (niezbyt dokładnie) i dodałam do chleba; wymieszałam.

Do mieszanki marchewkowo-chlebowej dodałam zeszkloną cebulę, suszoną kolendrę i koperek oraz ser. Doprawiłam pieprzem do smaku, a następnie dodałam jajko i mąkę.

Z masy formowałam kotleciki, które następnie obtaczałam w bułce tartej. Smażyłam na oleju, a następnie układałam na papierze, by nieco odsączyć je z tłuszczu.

piątek, 21 marca 2014

Tosty z patelni grillowej. Z dodatkiem owczego sera i czosnku niedźwiedziego


Tym razem coś szybkiego. Nieco zdrowsza wersja tostów (używamy razowego chleba, najczęściej już nieco sczerstwiałego) z dodatkiem sera (każdy zalegający w lodówce się nada; u nas tym razem akurat był owczy) i czosnku niedźwiedziego. Do tego ketchup, jeśli ktoś lubi :)

Składniki:
  • chleb razowy (użyłam domowego orkiszowo-żytniego), pokrojony w kromki
  • ser żółty (u nas owczy), starty
  • czosnek niedźwiedzi
  • masło sklarowane (lub zwykłe; można pominąć)
  • ketchup naturalny (ewentualnie) - do podania
Kromki chleba smaruję z jednej strony masłem sklarowanym (cienko). Układam je masłem do góry na rozgrzanej patelni grillowej. Gdy się już przypieką - przewracam na drugą stronę, posypuję serem oraz czosnkiem niedźwiedzim; zmniejszam gaz pod patelnią i czekam aż ser się rozpuści. Zdejmuję z patelni i podaję zwykle z dodatkiem "domowego" ketchupu.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Falafel z gotowanej ciecierzycy. Z surówką z białej kapusty


Pierwszy raz zrobiłam kotleciki falafel z gotowanej ciecierzycy. Zwykle robiliśmy zupełnie inne falafele - z mąki z ciecierzycy, z kapustą i kalafiorem. Te, prezentowane dzisiaj, mają gładką konsystencję i są bardzo smaczne, choć zupełnie inne :) Smakowały wszystkim - zarówno dorosłym, jak i dzieciom.

Składniki (na 12-14 kotlecików):
  • ok. 300g ciecierzycy, namoczonej na noc i ugotowanej
  • 2 kromki razowego chleba, namoczone (użyłam domowego, na zakwasie)
  • 1/2 cebuli, drobno posiekanej
  • pęczek koperku, drobno posiekany
  • 3-4 ząbki czosnku, zmiażdżone
  • 1 łyżeczka suszonej kolendry (liście)
  • po 1/2 łyżeczki kurkumy, kolendry (kuleczki), kminu rzymskiego - utarłam w moździerzu
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia (użyłam z pestek winogron)
  • do podania: surówka z białej kapusty z marchewką i kukurydzą z dodatkiem oleju lnianego, oliwy, soku z cytryny, soli morskiej i pieprzu ziołowego (kapustę z marchwią sprasowałam przez ok. 30 minut)
Do malaksera wrzuciłam namoczony chleb oraz ciecierzycę i zmiksowałam na gładko. Dodałam cebulę, koperek, czosnek oraz pozostałe przyprawy, dobrze wymieszałam. Z masy formowałam kotleciki, które obtaczałam w bułce tartej i smażyłam na złoto na oleju.

Podałam z surówką z białej kapusty. Niektórzy (czytaj mój Mąż ;) potrzebowali sosu - podałam więc taki, pomidorowo-warzywny.

czwartek, 7 listopada 2013

Chleb żytnio-orkiszowy z prażoną cebulą i ziołami. Na zakwasie


Mieliśmy ochotę na jakiś eksperyment chlebowy, więc postanowiłam jeden z cotygodniowych chlebów przygotować z zalegającą w szafce prażoną cebulą. Dodałam do tego trochę ziół i wyszedł bardzo pyszny chlebek! Piekę chleby raz w tygodniu, od razu 3 (więcej pisałam o tym tutaj). Zwykle jeden z nich robimy czekoladowy - z dodatkiem karobu i suszonych śliwek. Tym razem powstał chleb z "wytrawnymi" dodatkami. Zupełnie inny, ale też wszystkim smakował!

Składniki (na jeden bochenek, forma keksowa):
  • 2 szkl mąki żytniej typ 2000
  • 2 szkl mąki orkiszowej typ 2000
  • 1/2 szkl aktywnego zakwasu żytniego*
  • 2 szkl ciepłej wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru nierafinowanego /miodu /słodu
  • 3 łyżki prażonej cebuli
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
  • ponadto: olej i mąka do wysmarowania i wysypania formy
Do aktywnego zakwasu dodałam mąkę żytnią oraz 1 szkl wody. Odstawiłam na 3-4h, po czym dodałam 1 szkl mąki orkiszowej i 1/2 szkl wody. Odstawiłam na kolejne 3h. W ostatnim etapie dodałam pozostałą szklankę mąki orkiszowej, przyprawy oraz 1/2 szkl wody, w której wcześniej rozpuściłam sól i cukier. Odstawiłam na kolejne 3h. Po tym czasie przełożyłam chleb do wysmarowanej i wysypanej formy keksowej. Odstawiłam do ostatecznego wyrośnięcia na ok. 3h.

Wyrośnięty chleb wstawiłam do nagrzanego do 250 stopni, piekłam w tej temperaturze przez 15 minut po czym zmniejszyłam temperaturę do 200 stopni, a po kolejnych 15 minutach obniżyłam temperaturę do 150 stopni. W tej temperaturze chleb piekł się przez 30 minut, po czym wyjęłam go z foremki i dopiekłam jeszcze 10 minut odwrócony "do góry dnem" (dopiekałam w temp. 150 stopni).

Po wyjęciu chleba z piekarnika studziłam go na kratce. Kroiłam po ok. 12 godzinach.

*zakwas aktywuję wyciągając go z lodówki wieczorem, w dniu poprzedzającym pieczenie i dodając trochę wody i mąki żytniej

czwartek, 11 lipca 2013

Chleb nasz powszedni


Od kilku lat piekę chleby w domu, a od mniej więcej 2 lat tylko na zakwasie. Taki chleb smakuje o niebo lepiej niż kupiony w większości piekarni i nie zawiera ani grama konserwantów, bo ich nie potrzebuje. Tylko mąka i woda. No i ewentualnie dodatki smakowe. Wbrew pozorom pieczenie chleba w domu, a na dodatek na zakwasie, nie jest zbyt pracochłonne. Jest za to czasochłonne. Od momentu wyjęcia zakwasu z lodówki do wyjęcia gotowych bochnów mija ok. 30 godzin. Trzeba sobie dobrze zaplanować dzień, a przede wszystkim znaleźć czas, by co mniej więcej 3 godziny dodać mąkę i wodę. Prezentowana przeze mnie metoda polega na trójetapowym dodawaniu mąki i wody - mam wtedy pewność, że chleb nawet 100% żytni dobrze wyrośnie. Osobom, które nigdy nie piekły chlebów, sugeruję nie zaczynać od chleba 100% żytniego, gdyż lubi się on nie udać. Łatwiejszy (i też lżej strawny) jest chleb mieszany. Ten chleb taki właśnie jest - z mąki mieszanej, razowej.

Na początek, by upiec chleb na zakwasie potrzebujesz zakwasu :) Skąd go wziąć? Ja swój wychodowałam 2 lata temu i od tamtego czasu starannie go pielęgnuję :) Wychodowanie zakwasu nie jest trudne. Mnie się udało za pierwszym razem, więc i Tobie pewnie też dobrze pójdzie. Informacje o tym jak to zrobić znajdziesz tutaj; strona www.chleb.info.pl to kopalnia wiedzy o pieczeniu chlebów, z której też czerpałam początkowo informacje. Druga metoda pozyskania zakwasu to... otrzymanie zakwasu od kogoś, kto piecze chleb :) Ja swoim chętnie się dzielę jakby co ;)

Jeszcze uwaga o zakwasie - trzymam go w szklanym słoiku, najczęściej litrowym; po upieczeniu chleba dokarmiony zakwas ląduje w lodówce, gdzie czeka do następnego pieczenia (nie zakręcam go, tylko przykrywam wieczkiem albo kawałkiem gazy). Mój wytrzymał w lodówce maksymalnie 10 dni. Mówią, że nawet do 2 tygodni nic nie powinno mu się stać. Czasem ma on dziwny zapach, taki jakby acetonowy - dopóki nie pojawi się na nim pleśń można go spokojnie używać.
Strasznie długi wstęp ;) Przejdźmy więc do konkretów!

Acha, jeszcze tylko jedno - wpis będzie długi, ostrzegam ;) Ale nie przestrasz się, bo wykonanie chleba jest na prawdę proste. Chcę tylko wszystko dokładnie opisać, byś nie miał/a problemów i by chleb wyszedł już za pierwszym razem! Podane w nawiasach godziny są orientacyjne, by pokazać Ci mniej więcej ile czasu potrzebujesz. A więc - do dzieła!

Edycja: 18.09.2013
Rozmawiałam niedawno z piekarzem z pobliskiej piekarni, który zasugerował mi, że wyjmowanie zakwasu z lodówki tak wcześnie, jak to robiłam do tej pory (czyli ok. 17.00) to zbyt wcześnie - mój zakwas w ciągu  nocy będzie już stary, a chleb na nim gorszy i bardziej gliniasty. Lepiej wyciągać go ok. 4-5 godzin przed dalszymi czynnościami. Musiałabym to robić w nocy, więc by oszczędzić sobie nocnego wstawania teraz wyciągam zakwas później, by dokarmić go, a potem położyć się spać. W ten sposób aktywuję go ok.7h, a nie 12h jak dotychczas. Wydaje mi się, że rzeczywiście, chleb jest lepszy dzięki temu sposobowi. 


Składniki (na 3 bochenki – forma keksowa):
  • 4 szkl ekologicznej mąki razowej żytniej typ 2000 (przesianej przez sito - pamiętaj, by zawsze przesiać mąkę przez sito, dzięki temu chleb będzie lepszy; przesiewanie powoduje, że do chleba dostanie się więcej powietrza) + 3-4 łyżki (używam mąki P.Hillara, bardzo rzadko Babalskich)
  • 6 szkl ekologicznej mąki pszennej typ 2000 lub orkiszowej razowej, przesianej przez sito (tutaj też używam mąki P.Hillar)
  • 2 szkl mąki amarantusowej /owsianej /jęczmiennej (najchętniej wybieram tą pierwszą, gdyż dostarcza dodatkowych składników odżywczych, ale jeśli nie masz do niej dostępu zawsze możesz ją zastąpić jakąś inną, albo po prostu użyć dodatkowe 2 szkl mąki pszennej/orkiszowej - też będzie ok)
  • 6 szkl przegotowanej i ostudzonej wody + trochę do zakwasu,
  • 2 łyżki (płaskie) soli morskiej – nie lubię zbyt słonego chleba,
  • 1 łyżkę miodu lub brązowego cukru – niekoniecznie, jeśli nie chcesz możesz go pominąć
  • olej do wysmarowania foremek (używam oleju z pestek winogron - jest bezsmakowy i wytrzymały na wysokie temperatury) + trochę mąki do wysypania
  • ewentualnie dodatków w postaci zmielonego siemiania lnianego oraz sezamu (niełuszczonego), prażonych pestek dyni, prażonego słonecznika (lub namoczonych pestek dyni i słonecznika - moczę je przynajmniej przez 6h), wędzonych /suszonych śliwek, daktyli, fig, orzechów, kakao, karobu itd...
Dzień przed pieczeniem wyciągam zakwas żytni z lodówki (np. ok. godz. 17.00), pozwalam mu się trochę ogrzać i za mniej więcej godzinę dokarmiam go (daję ok. 3-4 łyżki mąki żytniej i trochę więcej wody przegotowanej, ostudzonej; robię to teraz "na oko", czasem dodaję więcej mąki i wody, czasem mniej; zakwas ma mieć konsystencję gęstej śmietany). Zakwas zostawiam w spokoju, w temperaturze pokojowej na 12-14h.

Następnego dnia rano (ok. 7.00-8.00) przekładam większość zakwasu do szklanej miski (mam taką wielką, kupioną w Ikea). Do pozostałego w słoiku zakwasu dodaję ponownie ok. 3-4 łyżki mąki i trochę więcej wody, mieszam i umieszczam w lodówce do następnego pieczenia. Do zakwasu w misce dodaję 4 szklanki mąki żytniej oraz 2 szklanki wody. Mieszam dokładnie do wymieszania się składników, przykrywam lnianą ściereczką i odstawiam na 3-4h w ciepłe miejsce (zimą – przy kaloryferze, albo odrobinę dłużej w chłodniejszym miejscu; zimą w ogóle jeśli nie przekładam w cieplejsze miejsce, cały proces wyrobienia chleba przebiega dłużej, szczególnie ostatnie wyrastanie – zostawiam chlebki w foremkach na całą noc i piekę dopiero rano; latem potrafią wyrosnąć nawet w 2 godziny).

Ok. godz. 10.00-12.00 dodaję ponownie 4 szklanki mąki (tym razem pszennej) oraz 2 szklanki wody; znów dokładnie mieszam, przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na ok. 3h.

Ok. godz. 13.00-15.00 po raz ostatni dodaję 4 szklanki mąki (2 szkl mąki pszennej razowej i 2 amarantusowej) oraz 2 szklanki wody, w których rozpuszczam 2 łyżki soli i 1 łyżkę miodu lub cukru brązowego. Zazwyczaj dodaję również po 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego i sezamu (i ew. pestki dyni czy słonecznika; jeśli dodaję pestek staram się je wcześniej namoczyć, podczas pierwszego dokarmiania chleba mąką żytnią namaczam pestki w 1 szkl wody; potem w tym ostatnim etapie dodaję tylko 1 szkl wody z solą i cukrem/miodem). I znów odstawiam ciasto na kolejne 3h.

Ok. godz. 16.00-18.00 przekładam ciasto do wysmarowanych olejem i wysypanych mąką foremek (mniej więcej do połowy foremek, max do 2/3). Ostatnio zwykle zostawiam w misce porcję na jeden chleb i dodaję do niego 2 łyżki karobu, garść posiekanych suszonych śliwek, kilka posiekanych suszonych na słońcu moreli (bezsiarkowych) i kilka pokruszonych ziaren kakao - mam wtedy ciasto czekoladowe, które bardzo lubi moja starsza córeczka. Ciasto włożone do foremek wyrównuję, smaruję z góry oliwą (by nie wyschło za bardzo) i odstawiam do wyrośnięcia na 3-4h. W lato wystarczają czasem 2h i chleb jest wyrośnięty - tzn. sięga już brzegu foremki (lub prawie do niej sięga), a na jego powierzchni tworzą się jakby bańki.

Po tym czasie (czyli ok. godz. 19.00-21.00) wkładam chleby do nagrzanego do 250 stopni piekarnika. Po 15 minutach zmniejszam temperaturę na 200 stopni, po kolejnych 15 minutach – na 150. W tej temperaturze chleby pieką się jeszcze 30 minut. Potem wyciągam chleby z foremek i wkładam jeszcze na 10 minut do piekarnika "do góry nogami" - lubimy dobrze wypieczone pieczywo. Trzeba jednak pamiętać, że każdy piekarnik jest inny i trzeba go po prostu wyczuć. Kiedyś piekłam w piekarniku gazowym i musiałam wydłużyć czas pieczenia o 15 minut, a ostatnia temperatura wynosiła mniej więcej 175 stopni, a nie 150. 

Po wyjęciu studzę na kratce. Chleb najlepiej jeść następnego dnia.

Wydaje się, że przygotowanie takiego chleba jest bardzo czasochłonne, ale to tylko złudzenie. Ciasto nie wymaga właściwie wyrabiania, poza ostatnim razem, gdy musimy się trochę bardziej napracować, by lepiej wyrastało. Co jakiś czas należy sobie o nim przypomnieć by dodać składników.

Jeśli dotrwałeś/łaś aż do tego momentu gratuluję! W nagrodę prezentuję Ci jeszcze zdjęcie chleba czekoladowego (z suszonymi owocami i ziarnem kakao) w pełnej krasie :)


Jeśli masz jakieś pytania, nie wahaj się zadać ich w komentarzach. Chętnie pomogę, jeśli tylko będę umiała :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...